Trudno Ci coś radzić, bo problem dotyczy bardzo intymnej sprawy. Jeśli sprawy się tak mają jak opisałeś to właściwie Wasze małżeństwo jest w ciągłym kryzysie. Brak seksu wynika z braku bliskości między Wami. Jako kobieta jestem w stanie zrozumieć, że żona nie pragnie seksu z kimś, z kim nie czuje więzi.
Może by się udało uratować moje małżeństwo. Zdrowy rozsądek mi to podpowiadał. Ale wtedy przypomniałam sobie, jak się czułam w obecności Jacka. Przypomniałam sobie jego pucułowatą twarz i dobrotliwe spojrzenie. Jego kawę podawaną mi do łóżka, gdy mówiłam, że nie mam siły wstać.
Niestety przez to zaczęły sie problemy małżeńskie. Cały czas się kłócimy, nie potrafimy się doagać. Jednym słowem mam wrażenie, że bardzo się od siebie oddalamy. Miałam już nawet na końcu języka propozycję rozstania. Proszę o radę jak mogę uratować małżeństwo?
MÓJ SPOSÓB NA URATOWANIE MAŁŻEŃSTWA. Umówmy się na wstępie, że faceci bywają niedomyślni. Często. Zbyt często. Bywa też tak, że kiedy zdobędą kobietę to myślą, że zdobyli ją już na zawsze, więc nie zawracają sobie głowy takimi pierdołami jak kwiatki, kolacyjki i romantyczne spacery.
Może skupić się na wartościach rodzinnych, aby wzmocnić Twoje zaangażowanie w małżeństwo lub radzić w trakcie i po rozwodzie. Oto niektóre z obowiązków terapeuty: Wspierać cię w odpowiednim i uczciwym wyrażaniu siebie. Ułatw swoje umiejętności aktywnego słuchania i budowania zrozumienia lub empatii.
Opis. (1) Kyle (Dan Payne) i Sophia (Kelly Sullivan) zdecydowali się na separację. Jednak dla dobra nastoletniej córki Emmy (Alisha Newton) postanawiają uratować swoje małżeństwo. W ich życiu niespodziewanie zjawia się Claire (Anna Van Hooft), atrakcyjna sąsiadka, z którą Kyle nawiązuje przelotny romans. Wkrótce okazuje się, że
. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2013-01-14 14:41:58 Ostatnio edytowany przez yagoda (2013-01-14 14:57:44) yagoda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 4 Temat: Jak uratować małżeństwo?Jestem z mężem 12 lat po ślubie,mamy 2 córki w wieku 11 i 9 wszystkie lata naszego małżeństwa pracowałam dorywczo,ponieważ w naszym regionie jest bardzo ciężko o graniczy z cudem prowadzi własną działalność,ma warsztat samochodowy,dość dobrze miesiące temu straciłam było tak że ja kupowałam jedzenie i wszystko dla dzieci a mąż opłacał zostałam bez pieniędzy i mąż stwierdził że połowę na rachunki da resztę muszę stać na drogie rzeczy,na wiosnę kupił sobie motor,potem bardzo drogi telefon,a teraz zestaw głośników za ponad 5 tysięcy,o drobniejszych jego gadżetach nie piszę i jak on twierdzi ja do tego nic ni mam,bo to jego pieniądze, mnie nie stać na ostatnio sam sobie kupuje młodsza córka zaczęła zlecił badania prywatnie,na połowę mąż dał, na drugą pożyczyłam ale nie mam skąd mogę zrobić,gdzie szukać pomocy,na pracę nie mam szans,chodzę pytam ale nigdzie nie rozmawiać z mężem,który nie chce ze mną ja mu byłam potrzebna tylko jako praczka,sprzątaczka i kucharka,a gdzie się czy rozwód nie będzie lepszym rozwiązaniem,przynajmniej alimenty na dzieci dostanę. 2 Odpowiedź przez diana45 2013-01-14 15:29:32 diana45 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-02 Posty: 1,107 Odp: Jak uratować małżeństwo?Jestem oburzona! Co za egoizm!!! Sam żre a dzieci mają chodzić głodne aż Ty "skombinujesz"kasę ? brak mi słów... Zanim podejmiesz decyzję o rozwodzie,wydaje mi się że możesz w każdej chwili wnieść sprawę o alimenty dla dzieci i dla siebie również. Popytaj są bezpłatni prawnicy,instytucje( MOPS,Centrum Interwencji Kryzysowej itp) 3 Odpowiedź przez syla135 2013-01-14 15:31:09 syla135 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-19 Posty: 1,974 Wiek: 26 Odp: Jak uratować małżeństwo?ale to problem od dawna musi nei wiem co napisac, w szoku jestem,zastanow sie od kiedy to sie zaczelo? kasa kasa ale gdzie zgoda malzneska jakies rozmowy, bliskosc?? 4 Odpowiedź przez diana45 2013-01-14 15:35:03 diana45 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-02 Posty: 1,107 Odp: Jak uratować małżeństwo?Syla, mogą być rozmowy i bliskość a facet może jest po prostu strasznym materialistą oraz egoistą... 5 Odpowiedź przez mika2222 2013-01-14 15:52:58 mika2222 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-13 Posty: 6 Wiek: 20 Odp: Jak uratować małżeństwo?ciężko opisać taka sytuacje, facet no może być egoistą i materialistą, ale bez przesady. Jestem za tym co Diana 6 Odpowiedź przez Cyngli 2013-01-14 15:53:02 Cyngli Gość Netkobiet Odp: Jak uratować małżeństwo? Twój mąż to materialistyczna świnia!Żeby własnym dzieciom żałować pieniędzy na jedzenie? Jestem że tego związku raczej nie uratujesz...życie z takim egoistą to koszmar. 7 Odpowiedź przez pati31 2013-01-14 16:10:11 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-01-14 16:12:51) pati31 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: trener fitnessu,ratownik Zarejestrowany: 2012-02-28 Posty: 2,180 Wiek: 30 + Odp: Jak uratować małżeństwo? Szok - poprostu szokiem jest Twoja historia .Kochana alimenty i to od zarobku jego Ci sie naleza ,on wogole cos do ciebie czuje?????????? dzieci tez nie zabardzo go obchodza z tego co piszesz .Matko Boska nie potrafie zrozumiec jak mozna byc takim swinia, zeby wlasnym dzieciom jesc nie dac no idiotyzm .Sadze ze to zachowanie psychopatyczne nie egoistyczne ,raczej tylko psychopata zaspokaja siebie a wlasne dzieci ma o siebie i dzieci udaj sie do radcy prawnego MOPS-sie w Twoim miescie pewnie jest osrodek pomocy spolecznej .Radca prawny wszystko Ci wyjasni jak postepowac w takiej sytuacji ,jak i w rozowdzie . Kazda Twoja mysl, jest czyms realnym -jest Twoja sila.......... 8 Odpowiedź przez End_aluzja 2013-01-14 17:00:05 End_aluzja Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-04 Posty: 6,548 Odp: Jak uratować małżeństwo? obrzydlistwo jakieś..facet kupuje sobie sam jedzenie.. a ty musisz pozyczać, żeby dziecko mogło iśc na badania?co za gość serca na zakręcie...rozpoznamy się;) 9 Odpowiedź przez yagoda 2013-01-14 20:02:57 yagoda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 4 Odp: Jak uratować małżeństwo?Dziękuję tak jak poradziła mi Diana,poszukam kogoś kto doradzi mi co tej pory nie rozglądałam się za takimi instytucjami,chciałam sama sobie też uważałam,że dzieci powinny mieć oboje rodziców,ale to chyba gorsze dla nich jak patrzą na to wszystko. 10 Odpowiedź przez Cayenne81 2013-01-14 20:07:29 Cayenne81 Bardzo Wnikliwa Obserwatorka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-10 Posty: 16,311 Odp: Jak uratować małżeństwo?łaski nie robi że da na jedzenie,ja tam chyba bym mu łeb urwała gdyby nie dał 11 Odpowiedź przez fiołek_24 2013-01-14 20:56:21 fiołek_24 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 9 Odp: Jak uratować małżeństwo?Autorko rozumiem Cię bo sama po części jestem w podobnej sytuacji do Ciebie. Jak dla mnie pogadaj z mężem przedstaw mu swój punkt widzenia, powiedź co Cie boli. U mnie takie rozmowy nic nie wniosły, mam nadzieje że Tobie się udało. Powodzenia i 3maj się ciepło. 12 Odpowiedź przez natalcia 2013-01-14 20:58:41 natalcia Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-12-26 Posty: 93 Odp: Jak uratować małżeństwo?Też uważam że tego związku nie da się uratować. to jest chory psychicznie i kompletnie nie odpowiedzialny facet. Nie czuje się odpowiedzialny za swoją żonę dzieci..rodzinę ta jakby to całkowicie go nie dotyczyło! świnia! On wykorzystał pani zaradność, pracowitość oraz naiwność... Jestem pewna że pani sobie poradzi tak jak do tej pory pani dawała radę. a mąż będzie miał to na co zasłużył i dobrze nu tak. Należą się pani alimenty na dzieci. 13 Odpowiedź przez Vuk 2013-01-15 01:44:42 Ostatnio edytowany przez Vuk (2013-01-15 01:45:32) Vuk Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-29 Posty: 796 Odp: Jak uratować małżeństwo?Wystąpić do sądu z pozwem o zabezpieczenie potrzeb rodziny -dostaniesz więcej niż alimentów. Do tego wniosek o adwokata z urzędu. 14 Odpowiedź przez Anik38 2013-01-15 13:47:02 Anik38 Redaktor Działu Miłość Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-08-08 Posty: 906 Odp: Jak uratować małżeństwo?Powiem tak: CZASAMI, powtarzam CZASAMI, do tego właśnie prowadzi podejście typu: w małżeństwie każde z nas ma osobne pieniążki. To opcja tylko dla normalnych co za dupek. Jaja bym mu dzieci owszem powinny mieć oboje rodziców, ale Twoje mają mamę i dupka który nie jest ojcem tylko dawcą prawnika tacy ludzie mają dzieci???Jak takie rzeczy czytam to stwierdzam, że mój mąż jest cudny i dlaczego ja się go czepiam?Ja cie pierdzielę, ciśnienie mi skoczyło. 15 Odpowiedź przez yagoda 2013-01-15 13:49:13 Ostatnio edytowany przez yagoda (2013-01-15 13:56:11) yagoda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 4 Odp: Jak uratować małżeństwo?Czy ten pozew do sądu o zabezpieczenie potrzeb rodziny musi pisać prawnik czy sama mogę go napisać i oczywiście czy taki wniosek poskutkuje gdy mąż ma działalność niezarejestrowaną,więc dochodów mu nie udowodnię. 16 Odpowiedź przez syla135 2013-01-15 14:44:14 syla135 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-19 Posty: 1,974 Wiek: 26 Odp: Jak uratować małżeństwo?a ty nie masz jakis faktur np na na czesci ktore potrzebowal do aut, lub auta ktore choc ogloszenia aut ktore sprzedawal(wiem ze to starczy)poza tym twoje slowa, ze stac go na takie "zabawki" co do prawnika w MOPRe jest prawnik za darmo, tak samo w Osrodku Interwencji Kryzysowej, wiem ze sa takze w kazdym miescie osoby studjujace prawko ktore za darmo pomagaja w ramach chcesz zyc i mieszkac z mezem? zalozysz mu sprawe i bedziecie nadal razem? tj w jednym mieszkaniu zyc?nie uwazam aby powod "jestem z mezem dla dobra dzieci" byl odzwierciedleniem faktu i sytulacji w jakiej sie znalazlas 17 Odpowiedź przez Marianne 2013-01-15 20:35:52 Marianne Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-10-13 Posty: 194 Odp: Jak uratować małżeństwo? Jak dla mnie istnieje tylko jedno wyjście -rozstanie. To już nawet nie chodzi o związek,uczucia... facet jest ewidentnie niedojrzały, zapatrzony w siebie.. ja z moim charakterem chyba bym go zabiła,jakby mi coś takiego oznajmił ! Pewnie ma wizję rodziny w której Ty jesteś sprątaczką, praczką, kelnereczką - do tego musisz zarabiać godziwe pieniądze, ażeby zaspokoić jego oczekiwania. Facet zdecydowanie ma tupet! Rozstań się z nim i powalcz o alimenty - a na pewno Ty i Twoje dzieci lepiej na tym wyjdziecie. "Nad wszystkim co robię unosi się niezłomne poczucie ironii." 18 Odpowiedź przez agness131 2013-01-15 20:47:59 agness131 Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-25 Posty: 166 Odp: Jak uratować małżeństwo?Moj ojciec taki sam dziecinstwo pytalam dlaczego na mnie padlo, dlaczego inni maja normalnych mnie bylo tak, ze jak mama nie dala na druga polowe biletu miesiecznego bo nie miala to on nie dal i musialam stopem jezdzic do szkoly sredniej. Straszne 19 Odpowiedź przez Biopiekno_pl 2013-01-16 01:26:29 Biopiekno_pl Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-16 Posty: 11 Odp: Jak uratować małżeństwo?Yagoda, Twój mąż zdaje się zapominać, że w małżeństwie obowiązuje wspólnota ustawowa, chyba że przed ślubem podpisaliście intercyzę. Jeśli nie, to nie tylko masz prawo go prosić, ale wręcz domagać się środków na utrzymanie. Natomiast jego zakichanym obowiązkiem jest łożenie na utrzymanie i leczenie Twoje i dzieci. Tak stanowi kodeks rodzinny i opiekuńczy, którego lekturę polecam. Jeżeli nie zechce się stosować do prawa, powinnaś założyć sprawę w sądzie rodzinnym i nieletnich, właściwym dla Waszego miejsca zamieszkania. 20 Odpowiedź przez yagoda 2013-01-29 09:44:08 yagoda Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-01-14 Posty: 4 Odp: Jak uratować małżeństwo?Dziękuję wszystkim za rady,utwierdziliście mnie w tym o czym myślałam już wcześniej tylko nie wiedziałam jak się do tego zabrać,zasięgnęłam porady i już trochę wiem na czym to wszystko chyba potrwa i nie będzie łatwo,ale jestem dobrej myśli. 21 Odpowiedź przez Ona9019 2013-01-29 11:37:15 Ona9019 Szamanka Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-04-15 Posty: 283 Odp: Jak uratować małżeństwo?Co za egoistyczny ham pozabwiony jakichkolwiek manier, skrupółów!Brak mi słów by opisać jakie oburzenie teraz przechodzi przez moją głowę! Zawsze tak było u Was w mażeństwie? Nie przeszkadzalo Ci to? 22 Odpowiedź przez ban 2013-01-29 12:07:13 ban Net-Facet Nieaktywny Zawód: hitech, management Zarejestrowany: 2012-11-28 Posty: 1,024 Wiek: 3X (trójka na początku) Odp: Jak uratować małżeństwo?Trzeba się rozwieźć, brać alimenty. Nie widzę innej możliwości. 23 Odpowiedź przez ip 2013-02-28 12:59:54 ip Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-02-28 Posty: 1 Odp: Jak uratować małżeństwo?Ja z moim męzem jesteśmy od 6 lat małżeństwem i wspólnie 5 letniego syna oraz dzieci z poprzednich związków córka 18 lat, i dwóch synów od meża 13 i 23. Pól roku temu zdecydowalismy się pomóc dziecku 4 letniemu z DD,wzieliśmy je do siebie po operacji ortopedycznej. Staliśmy sie kandydatami na Rodzinę Zastępczą. Dziś mija 4 miesiące i nasze małżeństwo się rozpada. Od chwili gdy dziecko pojawiło sie u nas w domu mąż zachowuje sie inaczej niż przez wszystkie lata tyle zainteresowania nie dostał nasz syn, nie wspomnę o pozostałych dzieciach bo są traktowane przez niego jako rozdział zamkniety, alimentując je. Moja córka na początku dobra po roku zła ,wiecznie wytykał jej wady, myślałam że to sie zmieni, ze potrzeba czasu ale niestety. Jestem u skraju załamania nerwowego. Nie mogę patrzeć jak syn prosi się taty o okazanie uczucia, czułości bo widzi że mała dostaje ją poprostu. Pracuje do późna a gdy wraca dzieli cukierkami ponieważ u nas w domu nie są one ogólnodostepne i kupuje zabawki. Jest domatorem nigdy nie był z synem na spacerze, mnie tez ogranicza. Dzis mój związek się rozpada, częst mówi o odejściu i o tym że sam podejmie sie wychowaniu dziewczynki, bedzie rodzicem zastepczym a co z własnymi dziecmi? Ale już chyba postanowił kolejnego syna będzie alimentował, skazując go na wychowanie w niepełnej rodzinie. 24 Odpowiedź przez End_aluzja 2013-02-28 14:18:02 End_aluzja Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-12-04 Posty: 6,548 Odp: Jak uratować małżeństwo? ip napisał/a:Ja z moim męzem jesteśmy od 6 lat małżeństwem i wspólnie 5 letniego syna oraz dzieci z poprzednich związków córka 18 lat, i dwóch synów od meża 13 i 23. Pól roku temu zdecydowalismy się pomóc dziecku 4 letniemu z DD,wzieliśmy je do siebie po operacji ortopedycznej. Staliśmy sie kandydatami na Rodzinę Zastępczą. Dziś mija 4 miesiące i nasze małżeństwo się rozpada. Od chwili gdy dziecko pojawiło sie u nas w domu mąż zachowuje sie inaczej niż przez wszystkie lata tyle zainteresowania nie dostał nasz syn, nie wspomnę o pozostałych dzieciach bo są traktowane przez niego jako rozdział zamkniety, alimentując je. Moja córka na początku dobra po roku zła ,wiecznie wytykał jej wady, myślałam że to sie zmieni, ze potrzeba czasu ale niestety. Jestem u skraju załamania nerwowego. Nie mogę patrzeć jak syn prosi się taty o okazanie uczucia, czułości bo widzi że mała dostaje ją poprostu. Pracuje do późna a gdy wraca dzieli cukierkami ponieważ u nas w domu nie są one ogólnodostepne i kupuje zabawki. Jest domatorem nigdy nie był z synem na spacerze, mnie tez ogranicza. Dzis mój związek się rozpada, częst mówi o odejściu i o tym że sam podejmie sie wychowaniu dziewczynki, bedzie rodzicem zastepczym a co z własnymi dziecmi? Ale już chyba postanowił kolejnego syna będzie alimentował, skazując go na wychowanie w niepełnej że po przyjęciu do domu dziewczynki i ustanowieniu rodziny zatsępczej, tówj mąż przestał interesowac się synem??a co z ta biedną malutką?to dopiero cztery miesiące!jak mogliście wziąć dziecko bez orzekania statutu rodziny zastepczej??czegoś nie rozumiem, albo piszesz w zbyt duzym skrócie... serca na zakręcie...rozpoznamy się;) Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 20:48 Moja sytuacja jest bardzo ciężka, jestem 3 lata po ślubie a mąż się w ogóle mną nie interesuje. Nie przytuli, nie pocałuje, o seksie to mogę zapomnieć (ostatni raz w 2011;/) Mamy półtoraroczne dziecko i chciała bym przede wszystkim dla niego walczyć o rodzinę. Wiem , że moja obecna waga stanowi pewien problem, ale łudzić się że będzie super jak schudnę też nie chcę. Mój mąż jest bardzo trudny we współżyciu, może nie agresywny ale wredny, chamski i czasem jego słowa ranią naprawdę dogłębnie. Nie piszcie że mam się rozwieść, bo nie takiej porady szukam, chce spróbować najpierw wszystko naprawić. Dołączył: 2011-09-10 Miasto: Warszawa Liczba postów: 11259 26 sierpnia 2012, 21:13 Myślicie że nie rozmawiam? Próbuję 7 dni w tygodniu niestety on mnie zbywa potrzebujesz rady: jak nakłonić męża do szczerej rozmowy. Bo problem jest i nie jest nim egoizm męża. Niestety mnie nic nie przychodzi do głowy, ale może ktoś ma jakiś pomysł. Dołączył: 2012-01-27 Miasto: Rzeszów Liczba postów: 3793 26 sierpnia 2012, 21:13 tea18 napisał(a):Kiedyś się opiekował ( jeszcze za narzeczeństwa) dbał , zajmował. A teraz? Nawet bólu głowy mieć nie się go kilka razy czy nie woli się rozwieść to mówi że nie i że mnie kocha. .. Edytowany przez zorza1982 1 października 2012, 16:07 Dołączył: 2008-07-28 Miasto: Mińsk Mazowiecki Liczba postów: 2844 26 sierpnia 2012, 21:13 nie Twoje kilogrmy sa problemem. Problemem jest to ze nie potraficie ze soba rozmawiac. Kazdy mowi swoje i swojego zdania broni - zero kompromisu. Tak mi sie wydaje po przeczytaniu calego watku. Poza tym jesli kochal Cie szczupla, a +10 juz nie, to to nie jest milosc. jagoa 26 sierpnia 2012, 21:14 Macie zobowiązanie względem siebie- co ma ci powiedzieć ....Zeby facet mając żonę prawie rok w celibacie wytrzymał nie wierzę Dołączył: 2011-09-10 Miasto: Warszawa Liczba postów: 11259 26 sierpnia 2012, 21:16 pyzia1980 napisał(a):Galahda napisał(a):a pracujesz? bo wbrew pozorom to ważne , facecie jakoś gorzej traktują kobiety które nie pracują moja mama przez rok nei pracowała to awantury były o wszystko nawet że krzyżówkę rozwiązuje (choć było, ugotowane, uprane , wysprzatane na tip top) ledwo poszła do pracy to ojciec od razu przestał się czepiać (pieniędzy nam nie brakowała jak mama nie pracowała, a ojciec ani razu jej tego nie wypomniał)Nie zgodzę się z tym :-)Mój mąż zawsze powtarzał że najważniejsze jest co ja bym chciała robić w życiu lub jego marzeniem było bym była w urodziłam dziecko to przez pierwsze 4 lata aż synek nie poszedł do przedszkola byłam z nim w poszłam do zawsze mnie cenił,szanował,pomagał niezależnie czy pracował czy akurat o niczym nie świadczy. Stosunek do niepracującej kobiety wynosi się z domu. Widać Twój mąż miał dobre moim zdaniem, nie w tym tkwi problem. Nawet największy zwolennik pracy kobiet nie odmawia współżycia przez pawie rok, bo jego żona nie pracuje. Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 21:16 Nie prawda że każdy swojego broni, potrafiłam nie raz zrezygnować z ważnych dla mnie kwestii by nie wszczynać kolejnej awantury jednak tutaj nic nie pomaga, bo zawsze znajdzie się powód. Nie ukrywam ,że były momenty w których byłam na skraju załamania nerwowego, chciałam się spakować odejść, ale zawsze mnie błagał bym została. Nie wiem czego on chce. Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 21:17 A ja wierzę że się da, nigdy nie był specjalnie obrotny w tych sprawach. Dołączył: 2010-11-24 Miasto: Dolina Słoni Liczba postów: 14444 26 sierpnia 2012, 21:17 Uważam że powinnaś być "ostra"Rozmowa tu i będzie Ciebie zbywać,robił głupie uśmieszki to powiedź "Albo rozmawiamy poważnie albo się rozstańmy".Może to podziała na niego jak zimny możesz sobie pozwolić by mąż Ciebie tak byliście ze sobą zanim wzięliście ślub?3 lata po ślubie to krótko więc jak już teraz macie takie poważne problemy to później może być już tylko w każdym razie nie zniosłabym obojętności,braku szczerości,brak rozmów i jeszcze ten seks z 2011 roku.... Edytowany przez pyzia1980 26 sierpnia 2012, 21:19 Dołączył: 2008-07-28 Miasto: Mińsk Mazowiecki Liczba postów: 2844 26 sierpnia 2012, 21:18 AgnieszkaHiacynta napisał(a):tea18 napisał(a):Myślicie że nie rozmawiam? Próbuję 7 dni w tygodniu niestety on mnie zbywa potrzebujesz rady: jak nakłonić męża do szczerej rozmowy. Bo problem jest i nie jest nim egoizm męża. Niestety mnie nic nie przychodzi do głowy, ale może ktoś ma jakiś pomysł. jakby mnie moj tak potraktowal to kazalabym mu siadac na d... i sluchac co mam do powiedzienia. Dobrym pomyslem byloby spisac sobie co chcesz powiedziec, zeby nie wylac niepotrzebnie wiadra zalów. Dołączył: 2010-02-17 Miasto: Dietkowo Liczba postów: 818 26 sierpnia 2012, 21:23 Próbowałam takich rozmów. Nic nie dają, jak chciałam odejść to szantażował mnie emocjonalnie. Chciała bym uratować to małżeństwo , ale już nie wiem czy się da.
Umówmy się na wstępie, że faceci bywają niedomyślni. Często. Zbyt często. Bywa też tak, że kiedy zdobędą kobietę to myślą, że zdobyli ją już na zawsze, więc nie zawracają sobie głowy takimi pierdołami jak kwiatki, kolacyjki i romantyczne spacery. Część z nich twierdzi, że to dobre dla gówniarzy. Właśnie dlatego kiedy wracają po pracy do domu to marzą tylko o tym, by nikt nie zawracał im głowy. Rozwalają się na tych swoich kanapach i pierdzą w poduszki. Nagle związek zaczyna przypominać jakiś kiepski dramat. Nie ma romantycznej miłości. Jest ona – sprzątaczka, kucharka, opiekunka do dzieci, służąca. I jest on – zmęczony, z pobożnym życzeniem by nikt nie zasłaniał mu telewizora. Obiad pod nos, kapcie pod nos, wyprasowane ubrania, wybawione dzieci. Tak ma być. Od tego jest baba. I nie chcę tu stawać po niczyjej stronie. To nie do końca jest tak, że facet to ten czarny charakter, a kobieta jest ofiarą. Po wielu wspólnych latach rutyna staje się normą. Mamy zbyt wiele na głowie, praca, rachunki, dzieci, czasem problemy zdrowotne. Nikt wtedy nie myśli o czułych objęciach przy seansie filmowym, ani spontanicznie przyniesionych kwiatach partnerce. My też już poznaliśmy smak przyzwyczajenia. Że tak już ma być. Że to normalne. Że inni też tak żyją. Nagle zdałam sobie sprawę z tego, że ja tak nie chcę. Po cholerę mi facet zalegający na kanapie? Nie chcę tylko prać, sprzątać i gotować. Chcę czuć się kochana. Mieć przy sobie takiego mężczyznę, jakiego pokochałam wiele lat temu. I wiesz co… źle to rozegrałam. Pretensjami nic nie zdziałałam. Bo zaczęłam mu wyrzucać, że się zmienił, że kwiatów nie dostaję, że czuję się zaniedbana i niedoceniona. Że się nie domyśli, że trzeba wprost powiedzieć, że chcę trochę zaskoczenia z jego strony… I milion innych rzeczy. W zamian dostałam to samo. Że ciągle tylko wymagam, że krytykuję, że jemu nie chce się już ze mną gadać. I zamiast poprawiać nasze relacje, psuliśmy je oboje na potęgę. Rozmawiałam potem z koleżanką, czytałam komentarze młodych matek na forum, a nawet na moim blogu… Brak umiejętności w dogadaniu się po wielu latach związku to wcale nie rzadki problem. Łatwiej jest nam coś wyrzucić drugiej osobie, niż ją zrozumieć. I w sumie moglibyśmy dalej tak żyć, bo przecież dlaczego to ja mam pierwsza wyciągać rękę? Dlaczego to ja mam kombinować i się starać, skoro jemu nie zależy? Odpowiedź jest prosta: bo ktoś musi (być mądrzejszy 😉 ). Zmieniłam taktykę. Ty do mnie z mieczem? Ja do ciebie z miłością. Upiekłam ciasto. Swoje pierwsze w życiu. Zrobiłam jego ulubione danie, placek po węgiersku. Już pomijam fakt, że sterczałam przy garach pół dnia, bo trzeba placki usmażyć, gulasz zrobić, do tego jakąś surówkę. Stałam jak kretynka. Kupiłam mu prezent. Wyhaczyłam promocje w jego ulubionym sklepie odzieżowym. Szarpnęłam się, a co! I nie, że ja to wszystko zrobiłam jednego dnia. Dawkowałam po trochę. Żeby zauważył, że go doceniam. Że jest dla mnie ważny. Że ogromną radość sprawia mi… sprawianie radości jemu. I że wcale nie musi przynosić mi kwiatów tylko dlatego, że nosi spodnie. Nagle zniknęły pretensje. Ulotniła się krytyka z jego strony. Ja, kiedy zaczęłam dawać, a nie tylko oczekiwać, miałam więcej przyjemności ze wspólnego spędzania czasu. I eureka, on przestał być nadzwyczaj zmęczony. Nie musiałam prosić o coś, co miało być zrobione pół roku temu. Nasze relacje zmieniły się o 180 stopni. No i nie oszukujmy się, udany seks to też lek na całe zło. I to wcale nie chodzi o wydaną kasę na prezent niespodziankę. Ani o te śmierdzące na cały dom placki. Tu chodzi o mały gest, który sprawił, że on został zauważony. Że zamiast krytyki dostawał moją uwagę. I nie, nie żałuję, że to ja byłam tą pierwszą osobą, która się przełamała. Dostałam potem największy bukiet kwiatów jaki kiedykolwiek widziałam. Wyjechałam na kilka dni na konferencję, podczas gdy on został w domu sam z dziećmi. Wiem, że istnieją faceci, których nic nie ruszy. Ale może jednak warto próbować? Bo co masz do stracenia? Sprawdza się stara prosta zasada: to co dajesz, otrzymujesz z powrotem. Jeśli lubisz czytać moje teksty kliknij ten czerwony guzik przy nazwie “Nieperfekcyjna Mama” TUTAJ
O tym tragicznym incydencie pisze Zaznaczono, że incydent miał miejsce w gminie Jeziorzany (woj. lubelskie) w dniu 23 lipca. Dwa psy zaatakowały mężczyznę, który przemieszczał się na rowerze. Niestety, 48-latek odstrzelił jednego z czworonogów. Drugi postrzelony uciekł - podkreśla wspomniane 48-latka znaleziono przy drodze gruntowej. Widać było na nim ślady po ugryzieniach. Funkcjonariusze bardzo szybko uznali, że najprawdopodobniej doszło do ataku nie żyje. Policja reagujePolicjanci znaleźli agresywne owczarki belgijskie na jednej z posesji. Obecnie trwa ustalanie ich wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Ciała 48-latka i psa zostały przekazane do sekcji - informuje także: Uciekał przed psami. Nagranie z niedźwiedziem jest hitem w sieciOceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze wiek wszechobecnego rozwoju i dalszego zacofania właścicieli z psami. Nie rzadko jeszcze się zdarza, że tam gdzie są psy, są dziurawe płoty albo zbyt niskie ogrodzenia jak na gabarety dużych czworonogów. Sama posiadam psa, małego gryzącego wariata, ale płot mam tak solidny, że mysz by nie przeszła, a jeśli ktoś do mnie przychodzi to pierwsze myślę, żeby psa zamknąć w domu, żeby nie ugryzł. Psy nie są głupie, tylko ich właścicielom często brakuje rozumu. Pilnuj psa to nie zabije człowieka. Akurat ja jestem zapalonym rowerzystą i nie chciałbym żeby wyskoczyły na mnie słodko mruczace zabujczo gryzace czworonogi. PzdrCzym prędzej rozpocząć eksport psów do Chin, Wietnamu, obu Korei i Indonezji. Oni skonsumują z przyjemnością nasz odpowiada karnie i cywilnie za śmierć człowieka. Co to znaczy znaleziono na posesji, trwa ustalanie właściciela? Poszedł na spacer wróci za tydzień i powie nie moja wina bo mnie nie było?To były psy z posesji a nie spacerujące z właścicielem. Zdarzają się psy które biegną i szczekają ale nic nie zrobią. Winni są tylko właściciele psów agresywnych!. Więcej w przestrzeni jest zagrożenia że strony bandytów niż agresywnych zwierząt. Obi wam się c...3 dni temuJak miło jest wejść, przeczytać artykuł i móc skomentować. Brawo żeby tak było pod każdym.....droga dla wsz...3 dni temuZgadzam się z ogółem, należy odstrzeliwać rowerzystów pędzących po chodnikach i na drogach zachowujących się jak święte krowy. Nieumyślnego?!?! Od lat walczę, by wszelkiego rodzaje straże i policja podchodziła POWAŻNIE i BEZWZGLĘDNIE do niepilnowanych, niezabezpieczonych zwierząt, szczególnie psów oraz SUROWO do właścicieli nieprzestrzegających PRAWA - bez smyczy po plaży i w parku, bez kagańca,bo mały i nic nie zrobi.... Tylko tak zmieni się mentalność dziczy z psów będzie niewinny, przy obecnym sądownictwie, gdzie większość to tanie sprzedawczyki z PO, sypnie trochę sianem i sprawę unieważnia. Jeżeli psy mają wyższy status społeczny niż rowerzysta to ich właścicielowi nic nie grozi . Lustitia co najwyżej może skazać policjanta za zastrzelenie jednego z nich i zranienie drugiegoJestem za karą umyślne spowodowanie śmierci. Niech tępaki mają zakaz trzymania psów, a reszta niech odpowiada tak jakby sami zamordowali. Uczciwe, rodziny ofiar na 100-we się ze mną zgodzą jak ludzie w chorobie ,czy na starość ,,dziwaczeją,, dostają demencji ,czy potrafi ich wszystko denerwować ,tak samo z psami ,poza tym w sworze -dwa psy już próbują zbudować swore ,więc będą próbować instynktownie zaganiać ofiarę i atakować ,a nigdy nie wiesz kiedy u psa instynkt przejmie kontrolę ,może to być drobnostka chałas ,upał ,szybkość zbliżania się ,upuba ucieczki ,wystraszenie,czy po prostu chęć pokazania stadu że ,,ja ,,też potrafię dominować ,czy bronić stada ,a wtedy rusza lawinowo całe stado .tak jak mały niedżwiadek to nie miś pluszowy ,tak każdy pies ma zęby i nawet super ułożony , wytresowany pies potrafi być nimi zabić czy to małe zwierzę ,czy posiadać psa, powinna być wymagana zgoda najbliższych sąsiadów takiego potencjalnego właściciela - traktować psa jako czynnik oddziałujący na środowisko. Chcesz mieć kupy pod blokiem, szczekającego bez powodu psa za ścianą, lub na sąsiedniej posesji, czy też czuć zagrożenie pogryzieniem Ciebie lub twoich dzieci - wyraź sąsiadowi zgodę, w razie czego, będziesz miał pretencje tylko do siebie.
Dzień Dobry Pani, Zacznę od podziękowania Pani, że zechciała się Pani podzielić częścią swojej historii osobistej. Zawsze jest przyczyna i skutek tej przyczyny.., co ma odzwierciedlenie w Państwa relacji małżeńskiej. Kluczowym elementem w relacji partnerskiej/małżeńskiej jest szczera rozmowa o sobie, o swoich potrzebach, pragnieniach (nie było rozmowy o potrzebie wzięcia kredytu). Zachęcałabym Panią do otwartej, szczerej i nie oceniającej rozmowy z Mężem, Co i Jak moglibyście wspólnie jeszcze podjąć wyzwanie , by zrobić to Coś dla Waszego związku, dla Dzieci, aby ewentualnie na nowo zrekonstruować/poprawić i pogłębić relacje między Wami. (Pani Małżonek dał Pani przestrzeń..., czeka i nie podjął jeszcze kroków prawnych). Prawdopodobnie gdzieś po drodze, do Waszego związku zawitała codzienność, rutyna, niedosyt uwagi, brak komunikacji o wzajemnych potrzebach? (ponad dwadzieścia lat bycia razem to sporo). Związek dwojga ludzi jest taką metaforyczną, piękną ale wymagającą rośliną, o którą trzeba codziennie dbać, doglądać, zgadywać potrzeby i dbać o nią z radością. W pogłębieniu relacji małżeńskiej, czy partnerskiej, bardzo pomocne są takie zwyczajne i drobne gesty... Czy można jeszcze coś zrobić? Według mnie tak! Jak? Zainspirować Męża do podjęcia terapii par, a jeśli nie byłoby na to otwartości Męża, to zachęcałabym by rozważyła Pani skorzystanie ze wsparcia/pracy terapeutycznej z psychologiem. A jeśli nie udałoby się to, cóż tak też się dzieje... Gdyby miała Pani życzenie rozmowy ze mną, zapraszam do kontaktu via Skype. Życzę, żeby się Państwu udało, @
jak uratować małżeństwo forum